Konfitura z moreli

Konfitura z moreli

 Jak zachować smak lata na dłużej? Przyrządzić domowe konfitury, aby móc zachwycać się ich smakiem gdy za oknem zrobi się zimno i szaro.
 Dziś chciałbym Was zachęcić do przygotowania własnej konfitury z moreli. Nie będziecie potrzebowali żadnych wspomagaczy typu żel fix itp. Wyłącznie owoce i cukier. 
 Gotową konfiturę możecie serwować podczas śniadań, jako dodatek do naleśników oraz ciast.

Konfitura z moreli

Czas przygotowania: 90 min.
Składniki na ok. 1,2 L gotowej konfitury
Koszt przygotowania: 11,00 zł

SKŁADNIKI:
2 kg świeżych moreli
1 pomarańcza
1,5 cytryny
2 szklanki cukru
1 szklanka wody
dodatkowo: słoiki na konfituę

Konfitura z moreli

PRZYGOTOWANIE:
 Na początku przygotowujemy słoiki i nakrętki. Dokładnie je myjemy, przelewamy wrzątkiem i wycieramy do sucha ręcznikiem papierowym.
 Morele myjemy, usuwamy pestki, kroimy w kostkę i przekładamy do garnka. Dodajemy sok z miąższem z pomarańczy i cytryny. Całość zasypujemy cukrem i zalewamy szklanką wody. Owoce zagotowujemy. Zmniejszamy ogień i gotujemy do całkowitego rozpadnięcia moreli i zgęstnienia. Co jakiś czas mieszamy drewnianą łyżką, aby owoce się nie przypaliły. Powstający szum zbieramy łyżką i wyrzucamy.
 Wrzącą konfiturę przelewamy do słoików pozostawiając 1 cm luzu. Wieczka mocno zakręcamy. Słoiki z konfiturą ustawiamy na ściereczce do góry dnem. Pozostawiamy do całkowitego wystygnięcia. Najlepiej na 24 h. Gotowe konfitury przechowujemy w zacienionej spiżarce. 

Konfitura z moreli
Ciasto jogurtowe z morelami

Ciasto jogurtowe z morelami

 Lato to idealny czas na wypieki z sezonowymi owocami. Po odwiedzinach mojej siostry zaopatrzyłem się w świeże morele. Zerwane prosto z drzewa. Nie mogłem się powstrzymać, aby nie przygotować z nich czegoś wyjątkowego. Głównie morele wylądowały w konfiturze, a z pozostałych postanowiłem przygotować ciasto. Oczywiście przepis na konfiturę z moreli również pojawi się na blogu :) Moja dzisiejsza propozycja, to jogurtowe ciasto z morelami. Ciasto jest proste i szybkie w przygotowaniu. A to najbardziej lubimy. Z wierzchu chrupiące, a w środku puszyste i wilgotne. 

Ciasto jogurtowe z morelami

Czas przygotowania: 90 min.
Składniki na tortownicę o średnicy 25 cm
Koszt przygotowania: 12,00 zł

SKŁADNIKI:
1 kg świeżych moreli
3 jajka
200 g jogurtu typu greckiego
100 g masła + 1 łyżeczka do wysmarowania formy
300 g mąki pszennej
200 g cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 cytryny
Dodatkowo: papier do pieczenia, bułka tarta, cukier puder (do dekoracji)

Ciasto jogurtowe z morelami

PRZYGOTOWANIE ciasta jogurtowego z morelami:
 Spód tortownicy wykładamy papierem do pieczenia, boki formy smarujemy masłem i obsypujemy bułką tartą. 
W rondelku rozpuszczamy masło i odstawiamy do wystygnięcia.
Morele myjemy, przekrawamy na pół i usuwamy pestki. Jedną część moreli kroimy w kostkę, a pozostałe połówki owoców pozostawimy na wykończenie ciasta.
W małej misce łączymy jogurt ze startą skórką i sokiem z cytryny.
Do dużej miski wbijamy jajka, dodajemy cukier i ucieramy mikserem na jednolitą konsystencję. Do masy dodajemy jogurt i przestudzone masło. Całość miksujemy. Następnie dodajemy przesianą na sicie mąkę i proszek do pieczenia. Wszystkie składniki miksujemy na gładką masę. 
Na końcu dodajemy pokrojone w kostkę i oprószone mąką morele. Ciasto mieszamy łyżką i przelewamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Na wierzchu układamy pozostałe połówki moreli. Ciasto wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180'C. Pieczemy ok. 50-60 min.
Upieczone i wystudzone ciasto z morelami dekorujemy cukrem pudrem. Smacznego.

Ciasto jogurtowe z morelami
Hummus z bobu

Hummus z bobu

 Klasyczny hummus na bazie ciecierzycy i pasty sezamowej zapewne jadł każdy z Was. Ale czy próbowaliście już hummusu z bobu? Jeśli nie, to śpieszę do Was z przepisem. 
Sezon na świeży bób w pełni, więc bez problemu znajdziecie go w każdym markecie czy warzywniaku. Ja jestem wielkim fanem bobu, gdy tylko się pojawia to często przygotowuję z niego sałatki, pasty lub po prostu zajadam świeżo ugotowany z dodatkiem masła i koperku.
 Hummus z bobu możecie serwować na grzankach lub podawać go jako dip do warzywnych słupków.

Hummus z bobu

Czas przygotowania: 25 min.
Składniki na ok. 350 g gotowej pasty
Koszt przygotowania: 9,00 zł

SKŁADNIKI:
500 g świeżego bobu
3 łyżki oliwy
3 łyżki przegotowanej zimnej wody
1/2 cytryny
1 łyżka posiekanej natki pietruszki
1 ząbek czosnku
2 łyżki białego sezamu
1/2 łyżeczki czarnuszki
1/2 łyżeczki czerwonej papryki
dodatkowo: 1 łyżeczka cukru i 1/2 łyżeczki soli (do gotowania bobu)

Hummus z bobu

PRZYGOTOWANIE:
 W garnku zagotowujemy wodę. Dodajemy bób, doprawiamy solą i cukrem. Bób gotujemy kilka minut, aż zmięknie. Co jakiś czas sprawdzamy twardość bobu. 
 Ugotowany bób wylewamy na durszlak i obficie przelewamy go bardzo zimną wodą. To pozwoli zachować zielony kolor bobu. Jeśli jest możliwość, to można dodatkowo zanurzyć bób w misce z zimną wodą i lodem.
 Bób obieramy ze skórki robiąc delikatne nacięcie. Następnie wyciskamy go z łupiny.
 Do malaksera wlewamy oliwę, wodę i sok z cytryny. Następnie dodajemy czosnek, natkę pietruszki, sezam i bób. Całość blendujemy na jednolitą masę. Pod koniec hummus doprawiamy solą i pieprzem. Jeszcze raz blendujemy na jednolitą kremową masę.
 Hummus z bobu przekładamy do miseczki, polewamy oliwą, posypujemy czarnuszką i czerwoną papryką. Smacznego.

Hummus z bobu
Sernik na zimno z malinami i galaretką

Sernik na zimno z malinami i galaretką

 Wakacje to idealny czas, aby przygotować sernik na zimno i to z ulubionymi sezonowymi owocami. Sernik na zimno z malinami, owocami i galaretką to świetna propozycja na letni deser. Świetnie sprawdzi się podczas rodzinnych spotkań. Przygotowanie sernika nie jest skomplikowane, jedynie musimy uzbroić się w cierpliwość podczas oczekiwania. Sernik potrzebuje czasu, aby dobrze się schłodzić i stężeć. 
 Mam nadzieję, że moja propozycja letniego deseru przypadnie Wam do gustu. Moi bliscy byli nim zachwyceni. 

Sernik na zimno z malinami i galaretką

Czas przygotowania: 1 h (oczekiwanie 12 h)
Składniki na formę o średnicy 25 cm
Koszt przygotowania: 23,00 zł

SKŁADNIKI na sernik na zimno:
1 kg twarogu sernikowego
200 ml śmietanki kremówki 30%
1/2 szklanki mleka
2 szklanki świeżych malin
1/2 szklanki borówek
7 łyżek cukru pudru
2 łyżeczki cukru waniliowego
2 łyżki żelatyny
2 opakowania galaretki malinowej 

SKŁADNIKI na spód do sernika na zimno:
400 g herbatników maślanych
200 g masła
2 łyżki kakao 

Sernik na zimno z malinami i galaretką

PRZYGOTOWANIE galaretki i spodu do sernika na zimno:
 Galaretkę przygotowujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu pomniejszając o 50 ml wody (u mnie 2 opakowania na 800 ml wody). Galaretkę odstawiamy do wystygnięcia. Następnie wstawiamy ją do lodówki, aby lekko stężała. Co jakiś czas należy skontrolować gęstość galaretki.
 Spód formy do ciasta wykładamy papierem do pieczenia.
Herbatniki kruszymy, przekładamy do malaksera i miksujemy. Drobno zmielone herbatniki przesypujemy do miski, dodajemy kakao i rozpuszczone masło. Całość dokładnie mieszamy.
Kruszonkę z herbatników przekładamy do formy, równo rozprowadzamy, dociskamy palcami i wyrównujemy gładką powierzchnią łyżki. Spód do sernika wstawiamy do lodówki, aby się schłodził.

PRZYGOTOWANIE masy serowej:
 Twaróg sernikowy przekładamy do miski. Dodajemy śmietankę i miksujemy na jednolitą masę. Następnie dodajemy cukier puder, cukier waniliowy i mieszamy.
W rondelku zagotowujemy mleko. Zdejmujemy z ognia. W mleku dokładnie rozpuszczamy żelatynę. Aby zapobiec ewentualnym grudkom w serniku, można mleko z żelatyną przecedzić na drobnym sitku.
 Łyżkę masy serowej przekładamy do rozpuszczonej w mleku żelatyny. Mieszamy na jednolitą masę. Czynność powtarzamy przy kolejnych 3 łyżkach. Następnie przelewamy do masy serowej. Całość jeszcze raz miksujemy na jednolitą kremową masę.

PRZYGOTOWANIE sernika na zimno z owocami:
 Masę sernikową wylewamy na schłodzony spód z herbatników. Wstawiamy do lodówki na 15 min. Następnie na masie serowej układamy maliny i borówki. Sernik wstawiamy do lodówki, aby się schłodził.
Gdy galaretka lekko stężeje wylewamy ją na masę serową z owocami i wstawiamy do lodówki do całkowitego stężenia na ok. 8-12 h. Smacznego.

Sernik na zimno z malinami i galaretką
Relacja z Blogger Food Festival vol. II, Bydgoszcz 2018

Relacja z Blogger Food Festival vol. II, Bydgoszcz 2018

 16 czerwca w Bydgoszczy na Wyspie Młyńskiej odbyła się wspaniała impreza poświęcona sztuce kulinarnej. Czyli Blogger Food Festival vol. II. Pojedynek na noże bloggerów kulinarnych.



Relacja z Blogger Food Festival vol. II, Bydgoszcz 2018

 Tego dnia na Wyspie Młyńskiej pojawili się blogerzy kulinarni z całej Polski: Wielki Apeptyt, Dzieci jedzą, Kulinarne fantazje Marioli, Smyk w kuchni, Big Fat Daddy oraz ja, KulinarnyJa.

Relacja z Blogger Food Festival vol. II, Bydgoszcz 2018

 Zadanie konkursowe polegało na przygotowaniu 3 dań z wykorzystaniem określonych składników:
1. Kanapka/ Finger Food- z użyciem polędwiczki wieprzowej i szynki
2. Przystawka ciepła- z użyciem polędwicy z dorsza  
3. Danie główne- z użyciem dowolnej części z kurczaka

Relacja z Blogger Food Festival vol. II, Bydgoszcz 2018

Relacja z Blogger Food Festival vol. II, Bydgoszcz 2018

Relacja z Blogger Food Festival vol. II, Bydgoszcz 2018

Relacja z Blogger Food Festival vol. II, Bydgoszcz 2018

Relacja z Blogger Food Festival vol. II, Bydgoszcz 2018

 Na przygotowanie i wyserwowanie dań mieliśmy 150 min. Nasze efekty oceniali znakomici szefowie kuchni oraz znane autorytety kulinarne: 
Kurt Scheller- szwajcarski szef kuchni, krytyk kulinarny
dr Józef Sadkiewicz- właściciel Instytu Sadkiewicz- Akademia Kulinarna Sadkiewicz 
Rafał Godziemski- właściciel Memo Restaurant & Wine 
Marcin Szukaj- włąściciel "Kuchnia" Bar & Restauracja, Grodzka 4 Bydgoszcz oraz Bulwar Bistro, Monika Gwiazda- doradca kulinarny, uczestnik programu Top Chef
Wojciech Grzśkowiak- doradca kulinarny 
Dawid Budzich- półfinalista programu MasterChef, ambasador marki Philipiak Milano

Relacja z Blogger Food Festival vol. II, Bydgoszcz 2018

Namiot, w którym obradowało jury konkursowe.

Relacja z Blogger Food Festival vol. II, Bydgoszcz 2018

Dania konkursowe, które miałem okazję zaprezentowałem miały łączyć w sobie nowoczesność, awangardę i tradycję.

1. Kanapka/ Finger Food
- Polędwiczka wieprzowa marynowana w rozmarynie podana na grzance z dodatkiem ziołowego majonezu oraz konfitury z czerwonej cebuli i malin
-Grillowana szynka podana na grzance z dodatkiem smażonego szpinaku z suszonymi pomidorami i czosnkiem

Relacja z Blogger Food Festival vol. II, Bydgoszcz 2018

2. Przystawka ciepła- Polędwica z dorsza marynowanego w limonce i tymianku podana na warzywnym ratatuj z sosem kolendrowym

Relacja z Blogger Food Festival vol. II, Bydgoszcz 2018

3. Danie główne- Pierś kurczaka w sosie cytrynowym podana ze szparagami w boczku i marchewką w emulsji maślanej

Relacja z Blogger Food Festival vol. II, Bydgoszcz 2018

Relacja z Blogger Food Festival vol. II, Bydgoszcz 2018

Relacja z Blogger Food Festival vol. II, Bydgoszcz 2018

 Decyzją jury, główna nagroda powędrowała do Karoliny z bloga "Smyk w kuchni". Serdecznie jej gratuluję i życzę dalszych sukcesów.
 Wszystkim uczestnikom dziękuję za mile spędzony czas, prawdziwe emocje i niezapomniane chwile. Mam nadzieję, że nawiązane znajomości, to dopiero początek naszej wspólnej kulinarnej przygody. To co? Do zobaczenia za rok.

Relacja z Blogger Food Festival vol. II, Bydgoszcz 2018
Gołąbki z młodej kapusty z kaszą jaglaną i boczkiem

Gołąbki z młodej kapusty z kaszą jaglaną i boczkiem

 Gołąbki to jedno z tych dań, które często gościły w moim rodzinnym domu. Zawsze przygotowywała je moja babcia. Klasyczne, faszerowane mięsem i ryżem, a całość w pomidorowo-śmietanowy sosie. Palce lizać. Do dziś ich smak się nie zmienia, ona robi to po mistrzowsku.
 Rok temu publikowałem Wam mój przepis na gołąbki w wersji wegetariańskie, faszerowane kaszą jaglaną i pieczarkami w pomidorowym sosie. Dziś kolejna inspiracja na letnie danie. Gołąbki z młodej kapusty faszerowane kaszą jaglaną i boczkiem.

Gołąbki z młodej kapusty z kaszą jaglaną i boczkiem

Czas przygotowania: 2 h
Składniki na ok. 16 szt.
Koszt przygotowania: 11,00 zł

SKŁADNIKI:
1 średnia główka młodej kapusty
1,5 szklanki kaszy jaglanej
100 g wędzonego boczki
1 por
400 ml śmietany 18%
150 g masła
1 szklanka bulionu warzywnego
1 łyżeczka czosnku niedźwiedziego
1 pęczek koperki
1 garść posiekanej natki pietruszki
sól, pieprz

Gołąbki z młodej kapusty z kaszą jaglaną i boczkiem

PRZYGOTOWANIE gołąbków:
 Z główki kapusty usuwamy zbędne liście, myjemy i wycinamy głąb.
Kapustę umieszczamy w dużym garnku, zalewamy wodą do dodatkiem soli. Gotujemy ok. 45 min.

PRZYGOTOWANIE farszu do gołąbków:
 W między czasie gotujemy kaszę jaglaną, którą wcześniej płuczemy na sitku. Kaszę gotujemy w proporcjach 1:2 i ostawiamy.
Na suchej patelni przesmażamy boczek pokrojony w kostkę, dodajemy drobno posiekanego pora, i chwilę smażymy. Następnie dodajemy wcześniej ugotowaną kaszę jaglaną. Całość smażymy i doprawiamy solą, pieprze, czosnkiem niedźwiedzim i posiekaną natką pietruszki. Gotowy farsz odstawiamy.

PRZYGOTOWANIE gołąbków:
 Ugotowaną główkę kapusty odcedzamy z wody i odstawiamy do wystygnięcia. Następnie układamy ją na desce, wyjmujemy liście zaczynając od środka (od strony gdzie usunęliśmy głąb), ścinamy nożem twarde części liścia i układamy na talerzu.
 Na liściu kapusty od strony gładkiej układamy ok. 2 łyżek farszu, dociskamy, składamy boki do środka i zwijamy w rulon.
 Na dnie naczynia żaroodpornego lub brytfanki układamy niewykorzystane liście, a na niech ściśle gołąbki.

PRZYGOTOWANIE sosu do gołąbków:
 Na patelni podgrzewany bulion, dodajemy śmietanę i 1/2 pęczku posiekanego koperku, mieszamy i doprawiamy solą oraz pieprzem. Pod koniec dodajemy schłodzone masło. Chwilę podgrzewamy sos i obficie polewamy nim gołąbki.

 Gołąbki w sosie wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180'C i pieczemy pod przykryciem ok. 60 min.
 Upieczone gołąbki serwujemy z dużą ilością świeżo posiekanego koperku. Smacznego.

Gołąbki z młodej kapusty z kaszą jaglaną i boczkiem



Kokosowy pudding z tapioki z syropem klonowym i malinami

Kokosowy pudding z tapioki z syropem klonowym i malinami

 Pudding z nasion chia, chyba zna każdy. A próbowaliście już puddingu z tapioki? Możecie przygotować go w łatwy i szybki sposób.
 Tapiokę połączyłem z mlekiem kokosowym, syropem klonowym i świeżymi soczystymi malinami. 
Pudding kokosowy z tapioki możecie przygotować dzień wcześniej, aby następnego dnia delektować się smacznym i lekkim śniadaniem. 
 Przygotowując pudding w słoiczku, możecie zabrać go ze sobą do pracy. Będzie świetną opcją na drugie śniadanie.

Kokosowy pudding z tapioki z syropem klonowym i malinami

Czas przygotowania: 2 h
Składniki na 2 porcje
Koszt przygotowania: 8,00 zł

SKŁADNIKI:
1/3 szklanki drobnej tapioki
1 puszka mleka kokosowego
4 płaskie łyżeczki cukru trzcinowego
4 łyżeczki syropu klonowego
1 miseczka świeżych malin

Kokosowy pudding z tapioki z syropem klonowym i malinami

PRZYGOTOWANIE:
 Do miski wsypujemy perełki z tapioki i zalewamy mlekiem kokosowym. Całość mieszamy i odstawiamy na ok. 1 godzinę. 
Namoczoną w mleku kokosowym tapiokę przekładamy do garnka, doprawiamy cukrem trzcinowym i gotujemy na bardzo małym ogniu ok. 15 min. często mieszając.
Pudding będzie gotowy, aż perełki tapioki zrobią się przezroczyste. 
 Pudding przekładamy do pucharków deserowych lub słoiczków i wstawiamy do lodówki w celu schłodzenia. 
 Schłodzony pudding polewamy dwoma łyżeczkami syropu klonowego na porcję i posypujemy świeżymi malinami. Smacznego.

Kokosowy pudding z tapioki z syropem klonowym i malinami

Dzisiejszy wpis zawierał lokowanie produktów sklepu internetowego BIOINDYGO.PL
Specjalnie dla czytelników mojego bloga sklep przygotował ofertę specjalną.
Skorzystaj z rabatu -5% na zakupy w sklepie online,
kod rabatowy: kulinarnyja5 (kod ważny bezterminowo).
Sałatka ze szpinakiem, bekonem, serem blue i sezamem

Sałatka ze szpinakiem, bekonem, serem blue i sezamem

 Często w okresie wakacyjnym mam wzmożony apetyt na zieleninę i świeże warzywa. Na pewno nie jestem wyjątkiem, dlatego mam dziś dla Was bardzo ciekawy przepis na lekką, a zarazem treściwą sałatkę. Świeże liście szpinaku połączone z lekkim dresingiem na bazie oliwy, soku z cytryny i natki pietruszki. Do tego idealnie pasujące do siebie dodatki: boczek, ser pleśniowy blue i pomidory. Wyjątkowego smaku sałatce nadają aromatyczne pestki prażonego słonecznika oraz sezam biały i czarny.
 Sałatkę ze szpinakiem i bekonem możecie przygotować na lunch lub kolację. Może być również świetnym dodatkiem do dań z grilla. 
 Do przygotowania sałatki ze szpiankiem skorzystałem z produktów sklepu ze zdrową żywnością BIOINDYGO.PL. Zachęcam Was do odwiedzenia internetowego sklepu, gdyż możecie znaleźć tam wiele ciekawych i oryginalnych produktów, a wszystko w rozsądnych cenach.
 Dla moich czytelników sklep przygotował dodatkowy rabat -5% na cały asortyment. Robiąc zakupy użyjcie kodu rabatowego: kulinarnyja5 (kod ważny bezterminowo).

Sałatka ze szpinakiem, bekonem, serem blue i sezamem

Czas przygotowania: 15 min.
Porcja dla 1 osoby
Koszt przygotowania: 8,00 zł

SKŁADNIKI:
2 garści świeżego szpinaku baby
50 g boczku wędzonego
50 g sera pleśniowego blue
4 pomidorki koktajlowe
1 łyżeczka prażonych pestek słonecznika
1/2 łyżeczki białego sezamu
1/2 łyżeczki czarnego sezamu
1 łyżka oliwy extra virgin
1 łyżeczka soku z cytryny
1 łyżka posiekanej natki pietruszki
świeżo mielony czarny pieprz

Sałatka ze szpinakiem, bekonem, serem blue i sezamem

PRZYGOTOWANIE:
Na suchej patelni prażymy pestki słonecznika i przekładamy do miski.
Boczek kroimy w drobną kostkę i przesmażamy na chrupko. Usmażony boczek wykładamy na papierowy ręcznik w celu odsączenia nadmiaru tłuszczu.
Do miski przekładamy liście szpinaku. Dodajemy oliwę, sok z cytryny i posiekaną natkę pietruszki.  Doprawiamy świeżo mielonym pieprzem. Całość mieszamy i wykładamy na talerz. 
Następnie do sałatki dodajemy pozostałe składniki: chrupki boczek, pokrojony w kostkę ser pleśniowy i pomidorki koktajlowe. Całość posypujemy pestkami słonecznika, sezamem biały i sezamem czarnym. Smacznego.

Sałatka ze szpinakiem, bekonem, serem blue i sezamem

Dzisiejszy wpis zawierał lokowanie produktów sklepu internetowego BIOINDYGO.PL
Specjalnie dla czytelników mojego bloga sklep przygotował ofertę specjalną.
Skorzystaj z rabatu -5% na zakupy w sklepie online,
kod rabatowy: kulinarnyja5 (kod ważny bezterminowo).
Pesto z liści rzodkiewki

Pesto z liści rzodkiewki

 Zastanawialiście się czasem jak wykorzystać produkty spożywcze, które na co dzień wyrzucacie? A może tak jak ja, nie mieliście pojęcia że można je do czegoś wykorzystać? Ja tak miałem z liśćmi rzodkiewki. Obecnie w sezonie letnim kupuję rzodkiewkę bardzo często, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, że mogę wykorzystać jej zielone liście i wyczarować coś pysznego.
 Jakiś czas temu miałem okazję uczestniczyć w Food Blogger Fest, na którym dowiedziałem się, że liście rzodkiewki są jadalne i można je wykorzystać w kuchni. 
I tak, też zrobiłem. Liście rzodkiewki połączyłem z ulubionymi dodatkami i oliwą. Całość zblendowałem i otrzymałem coś, w czym się zakochałem. 
Pesto ma ciekawy, lekko orzechowy smak. Możecie wykorzystać je do sałatek, makaronów, a nawet jako smarowidło do pieczywa.

Pesto z liści rzodkiewki

Czas przygotowania: 10 min.
Składniki na ok. 200 g pesto
Koszt przygotowania: 5,00 zł

SKŁADNIKI:
1 pęczek liści rzodkiewki
2 łyżki posiekanego koperku
1 łyżka prażonych pestek słonecznika
2 plastry suszonych pomidorów
1 łyżeczka tartego parmezanu
1 ząbek czosnku
2 łyżki oliwy z suszonych pomidorów
3 łyżki oliwy extra virgin
sól, pieprz

Pesto z liści rzodkiewki

PRZYGOTOWANIE pesto z liści rzodkiewki:
Liście rzodkiewki myjemy, osuszamy i umieszczamy w blenderze lub malakserze. Dodajemy starty parmezan, pestki słonecznika, suszone pomidory, koperek i czosnek. Dolewamy oliwy z suszonych pomidorów i extra virgin. Doprawiamy szczyptą soli i świeżo zmielonym pieprzem. Całość blendujemy na gładkie pesto. Smacznego.
Roladki z łososia z rukolą i granatem

Roladki z łososia z rukolą i granatem

 Lekka, smaczna i szybka w przygotowaniu przystawka-przekąska. Roladki z łososia z kremowym nadzieniem. Roladki możecie serwować jako szybką przekąskę podczas rodzinnych spotkań i pikników.

Roladki z łososia z rukolą i granatem

Czas przygotowania: 10 min.
Porcja dla 1 osoby
Koszt przygotowania: 8,00 zł

SKŁADNIKI:
2 plastry wędzonego łososia
1 łyżka białego sera
2 łyżeczki jogurtu greckiego
2 rzodkiewki
1 łyżeczka pestek granatu
1 garść rukoli
1 łyżeczka posiekanego szczypiorku
1 łyżeczka oliwy z oliwek
1/2 cytryny
sól, pieprz

Roladki z łososia z rukolą i granatem

PRZYGOTOWANIE:
Do miseczki przekładamy biały ser, dodajemy jogurt, posiekany szczypiorek i startą rzodkiewkę. Doprawiamy solą i pieprzem. Mieszamy na jednolitą kremową masę.
Na plastry wędzonego łosia nakładamy kremowy twarożek i zwijamy w rulon.
Na talerzu układamy liście rukoli, a na nich roladki z łososia. Całość posypujemy pestkami granatu, polewamy oliwą i sokiem z cytryny. Smacznego.

Roladki z łososia z rukolą i granatem
Tarta z truskawkami i białą czekoladą (bez pieczenia)

Tarta z truskawkami i białą czekoladą (bez pieczenia)

 Nasza polska truskawka może być wyjątkowym owocem. Szczególnie wtedy, kiedy czekamy na nią cały rok. Dziś przygotowałem dla Was kolejną słodką inspirację z truskawkami w roli głównej.
 Szybka i prosta w przygotowaniu tarta na kruchym spodzie z herbatników, a do tego truskawki skąpane w kremowej masie z białej czekolady. A to wszystko bez pieczenia.
 Szukacie więcej inspiracji na wykorzystanie truskawek? Zajrzyjcie >>tutaj<<

Tarta z truskawkami i białą czekoladą (bez pieczenia)

Czas przygotowania: 30 min. (oczekiwanie 3 h)
Składniki na formę do tart o średnicy 24 cm
Koszt przygotowania: 17,00 zł

SKŁADNIKI:
700 g świeżych truskawek
300 g białej czekolady
200 g herbatników
150 g masła
200 ml śmietanki 30%
dodatkowo: masło do wysmarowania foremki
listki melisy i cukier puder do dekoracji


Tarta z truskawkami i białą czekoladą (bez pieczenia)

PRZYGOTOWANIE:
 Herbatniki bardzo drobno mielimy w malakserze lub blenderze i przekładamy do miski. Masło rozpuszczamy w rondelku i przelewamy do zblendowanych herbatników. Całość mieszamy i wykładamy do foremki na tartę wysmarowanej odrobiną masła. Ciasto ugniatamy palcami równomiernie na całej powierzchni formy, łącznie z brzegami. Ciasto schładzamy w lodówce ok. 30 min.
 W między czasie przygotowujemy masę do tarty. W rondelku na małym ogniu podgrzewamy śmietankę, nie zagotowujemy jej. Kostki białej czekolady rozpuszczamy w gorącej śmietance. Masę energicznie mieszamy za pomocą rózgi (trzepaczki), aż całość zgęstnieje. Gotową masę odstawiamy do przestygnięcia.
 Truskawki myjemy, usuwamy szypułki, kroimy na mniejsze kawałki i przekładamy do miski.
 Masę z białej czekolady przelewamy na schłodzony spód z herbatników. Na wierzchu układamy wcześniej przygotowane truskawki. 
 Tartę wstawiamy do lodówki i chłodzimy przed podaniem około 2 godz.
Ciasto możemy dekorować świeżymi listkami melisy i cukrem pudrem. Smacznego.

Tarta z truskawkami i białą czekoladą (bez pieczenia)
Truskawki zapiekane z koglem moglem

Truskawki zapiekane z koglem moglem

 Otwieram na blogu sezon na truskawki. Od razu  zacznę na słodko. Dziś przepis ze wspomnieniami z dzieciństwa. Kto z Was nie pamięta pierwszych majowych truskawek zrywanych prosto z ogródka, ucieranych z cukrem, z dodatkiem śmietany, z białym serem i makaronem? Każdy z nas ma swoje ulubione.
 Dziś mam dla Was połączenie moich dwóch ulubionych deserów, kogel mogel i truskawki z cukrem. A do tego zapiekane i serwowane na ciepło. Mam nadzieję, że spróbujecie i wrócicie po więcej.

Truskawki zapiekane z koglem moglem

Czas przygotowania: 20 min.
Składniki na foremkę o wymiarach: 18 cm x 14 cm
Koszt przygotowania: 6,00 zł

SKŁADNIKI:
20 szt. świeżych truskawek
3 żółtka jajek
6 łyżeczek cukru białego
2 łyżeczki cukru trzcinowego
2 krople aromatu pomarańczowego
dodatkowo: naczynie, w którym możemy zapiekać

Truskawki zapiekane z koglem moglem

PRZYGOTOWANIE truskawek zapiekanych z koglem moglem:
 Żółtka z jajek przekładamy do miski, dodajemy biały cukier i za pomocą miksera z trzepaczką ucieramy na kremową masę. Pod koniec doprawiamy kogel mogel aromatem pomarańczowym.
 Truskawki myjemy, usuwamy szypułki i kroimy na ćwiartki. Truskawki przekładamy do naczynia żaroodpornego lub innego, w którym możemy zapiekać. Dodajemy cukier trzcinowy i mieszamy.   Truskawki zalewamy koglem moglem i zapiekamy w piekarniku rozgrzanym do 200'C przez 10-12 min. Aż powstanie zarumieniona skorupka na zapieczonych truskawkach. 
Deser serwujemy od razu po upieczeniu. Smacznego.
Restauracja chińska MAO w Warszawie [RECENZJA]

Restauracja chińska MAO w Warszawie [RECENZJA]

Restauracja MAO, to nie "chińczyk", którego znałem do tej pory...

 MAO to jedna z nowo otwartych restauracji na warszawskiej mapie gastronomicznej. Lokal powstał na początku tego roku i od samego otwarcia podbija serca i kubki smakowe warszawiaków.



 Restauracja MAO mieści się przy ul. Marszałkowskiej 62 i specjalizuje się w kuchni chińskiej.
Pieczę nad smakiem i jakością dań sprawuje tu znakomity szef kuchni Jurek Dong wraz z zespołem. Cała załoga kuchenna to rodowici chińczycy, którzy serwują oryginalne i wyszukane smaki azji oparte wyłącznie na tradycyjnych recepturach.


 Szef kuchni i jego zespół stawiają sobie jeden cel- odmienić wizerunek kuchni chińskiej w Polsce.
Osobiście miałem okazję się tego przekonać. Przekraczając próg restauracji MAO wierzyłem, że trafiłem do miejsca w którym dobrze i smacznie mnie nakarmią. Nie myliłem się.



Co wyróżnia restaurację MAO od innych lokali z kuchnią chińską?

 Wystrój restauracji nie jest zbyt oczywisty. Spodziewałem się czerwonych lampionów i kiczowatych dodatków. Byłem pozytywnie zaskoczony, gdyż tego tu nie zastałem. Lokal został urządzony w nowoczesnym stylu, a dominuje w nim drewno, szarości i granat. Na ścianach oryginalne i wyjątkowe malunki chińskich samurajów z podobiznami znanych osobowości.
 MAO to nie tylko pyszna kuchnia. To również cocktail bar, który jest usytuowany w centralnym miejscu lokalu. Jeśli usiądziecie w pobliżu baru, będziecie mogli obserwować jak powstają ich wyjątkowe działa sztuki.
 W restauracji barmani przygotowują koktajle inspirowane chińskim horoskopem. Na miejscu możecie sprawdzić jakim jesteście znakiem zodiaku według chińskiego kalendarza.
Dla każdego znaku zodiaku jest przygotowywany inny koktajl.



Jadłem, piłem, smakowałem- prawdziwa kuchnia chińska


 Kuchnia i bar to zdecydowanie najmocniejsze strony restauracji MAO. Jako pierwsze zamówiłem koktajl "Tygrys", gdyż taki jest mój znak zodiaku według chińskiego horoskopu. Spektakularny drink podano mi w młodym kokosie z dekoracją z kwiatów orchidei, który zapowiadał wyśmienity początek mojej wizyty. 



 "Tygrys" tylko pobudził mój apetyt. Później było już tylko lepiej.

 W menu widziałem mnóstwo ciekawych przystawek. Ostatecznie zdecydowałem się zamówić cztery startery, które uznałem za najciekawsze.

*kimchi z gruszką, jabłkiem i imbirem


*krewetki sezamowe na chruście z makaronu z czerwonym sosem wasabi


*rostbef na selerze z kolendrą, sezamem i sosem śliwkowym


*wontongi smażone z kurczakiem, marchewką, imbirem i sosem azjatyckim


 Wszystkie przystawki bardzo mi smakowały. Każda z nich wyróżniała się oryginalnym i charakterystycznym smakiem dla kuchni azjatyckiej. Dwie przystawki szczególnie utkwiły w mojej pamięci. Kimchi, które było idealnie soczyste i pikantne oraz rostbef  w sosie śliwkowym z dodatkiem świeżej kolendry. To były genialne połączenia smaków.


 W menu z daniami głównymi zaciekawiły mnie aż cztery dania. Koniecznie chciałem ich spróbować. 

*pierożki na parze


*zupa z wołowiny z pak choi, jajkiem, azjatycką bazylia, kolendrą, orzechami i sezamem


*kalmary z brokułami, czosnkiem, papryką i goji


*kaczka na chrupko z imbirem, grzybami mun i sosem słodko kwaśnym


 Tak jak się spodziewałem, przystawki były tylko wstępem do kulinarnej uczty. Dania główne utwierdziły mnie w przekonaniu, że dobrej azjatyckiej kuchni nie miałem jeszcze okazji próbować.
Zakochałem w smaku kaczki, która z wierzchu była chrupiąca, a jej mięso było kruche i soczyste. Do tego genialny sos słodko kwaśny.
 Każde danie było dopracowane pod kątem doboru produktów, sposobu ich przyrządzenia oraz znakomitego wyczucia przy ich doprawianiu. Dopiero pod koniec zorientowałem się, że nie poprosiłem o żadne dodatkowe przyprawy. Dania były doprawione w punkt, niczego im nie brakowało.
 Chciałbym również podkreślić fakt, iż kucharze z MAO nie używają znienawidzonego przeze mnie glutaminianu sodu. Za to wielki plus dla tej restauracji, jestem pod wrażeniem.


Dlaczego poleciłbym Wam restaurację MAO? 

 Wizyta w MAO, była dla mnie wielkim doświadczeniem kulinarnym. Znalazłem moją "małą azję" w centrum Warszawy. Pyszne jedzenie, genialne drinki i przesympatyczna obsługa.
Lokal wprost idealny na wypad ze znajomymi jak również rodzinny obiad. 
Myślę, że lokale takie jak MAO mają szansę zmieniać nasze przyzwyczajenia smakowe, a my możemy się od nich wiele nauczyć.


Dzisiejszy wpis zawierał lokowanie produktów restauracji MAO