Hummus z dyni

  Jesień to ta pora roku, którą jedni kochają, a inni nienawidzą. Ja osobiści lubię jesień, ale jak świeci słońce i nie ma szarugi. Październik i listopad to idealny czas na leśne spacery i grzybobranie. To również okres na przygotowywanie przetworów i weków na zimę. 
Zawsze z jesienią kojarzy mi się jedno warzywo-dynia. To produkt wszechstronny, gdyż możemy przygotować go na wiele ciekawych i smacznych sposobów. Ja uwielbiam marynowaną, pieczoną lub w formie zupy kremu z dodatkiem mleka kokosowego. 
Dziś jednak chciałbym zachęcić Was do wypróbowania mojego przepisu na hummus z dyni. Pasta jest idealna jako dodatek do pieczywa lub dip do warzywnych słupków. Jest aromatyczna i bardzo smaczna. Ciekawym i uzupełniającym elementem hummusu z dyni jest odświeżająca mięta pieprzowa. Pastę z dyni możecie zapakować do lunch boxu i zabrać ze sobą do pracy.

Hummus z dyni

Czas przygotowania: 30 min.

SKŁADNIKI:
300g świeżej dyni
1 łyżka pasty sezamowej tahini 
1 szalotka
1 ząbek czosnku
1 łyżka masła
1 łyżka posiekanej natki pietruszki
1/2 łyżeczki cynamonu
świeża mięta pieprzowa
sól, pieprz
+1/2 szklanki przegotowanej wody
pestki dyni i oliwa do dekoracji

Hummus z dyni

PRZYGOTOWANIE:
Dynię obieramy ze skórki i kroimy w drobną kostkę. Szalotkę i czosnek siekamy w kostkę.
Na rozgrzanym maśle przesmażamy dynię z szalotką i czosnkiem. Doprawiamy cynamonem i posiekaną natką pietruszki. Całość zalewamy przegotowaną wodą i dusimy pod przykryciem ok. 10 min. aż dynia zmięknie i zacznie się rozpadać. Następnie odstawiamy do całkowitego wystygnięcia.
Usmażoną dynię przekładamy do malaksera, dodajemy pastę sezamową i miksujemy na kremową masę.
Pastę z dyni przekładamy do miski, doprawiamy solą, pieprzem i świeżo posiekaną miętą. Przed podaniem pastę należy chłodzić w lodówce przez 60 min.
Hummus z dyni serwujemy na ulubionym pieczywie z dodatkiem oliwy i pestek dyni. Smacznego.

Hummus z dyni

Ciasto jogurtowe z rabarbarem

 Czas na odrobinę słodkości. W końcu mogę sobie pozwolić na małe łasuchowanie. Rzadko sięgam po sklepowe i komercyjne słodycze, więc pozostaje mi je przygotować samemu.
Wielu osobom wydaje się, że pieczenie ciast to żmudna i czasochłonna praca. I tu chciałbym wyprowadzić Was z błędu i odczarować to niesłuszne przekonanie. 
 Uwielbiam ciasta, które składają się z małej ilości składników, a jeszcze bardziej te, gdy wszystko wsypujemy i wlewamy do jednej miski, mieszamy i wstawiamy do pieczenia. 
Jednym z takich ciast jest ciasto jogurtowe. Wystarczy dodać ulubione owoce i upiec. 
 Dziś chciałbym zainspirować Wać moim ciastem jogurtowym z rabarbarem. Jest szybkie i proste w przygotowaniu. Jego smak zapewne zachęci Was do kolejnych słodkich eksperymentów w kuchni.

Ciasto jogurtowe z rabarbarem

Czas przygotowania: 80 min.
Składniki na tortownicę o średnicy 25 cm

SKŁADNIKI:
700 g świeżego rabarbaru
2 jajka
150 g masła + do wysmarowania tortownicy
400 g jogurtu typu greckiego
120 g cukru kryształ
400 g mąki pszennej typ 650
1,5 łyżeczki sody oczyszczonej
szczypta soli
cukier puder
dodatkowo: bułka tarta

Ciasto jogurtowe z rabarbarem

PRZYGOTOWANIE:
Rabarbar umyj, obierz ze skórki, pokrój w kostkę i przełóż do miski. Zasyp 1 łyżką cukru i 1 łyżką mąki. Wymieszaj i odstaw.
W rondelku rozpuść masło (nie gotuj) i odstaw do przestygnięcia.
Do jednej miski przesiej mąkę, sodę i szczyptę soli. Do drugiej miski wbij jajka i dodaj cukier. Całość ubij na kremową puszystą masę. Dolej rozpuszczone masło i wymieszaj. Dodaj jogurt i zmiksuj wszystko razem. Następnie przelej płynną masę do suchych składników i całość zmiksuj.
Tortownicę wysmaruj masłem i oprósz bułką tartą. 
Ciasto przełóż do tortownicy, na wierzchu ułóż rabarbar i dociśnij do ciasta, tak aby część owoców zatopiła się w cieście.
Ciasto piecz w piekarniku rozgrzanym do 180'C przez 50-60 min. Kontroluj strukturę ciasta drewnianym patyczkiem.
Upieczone ciasto odstaw do wystygnięcia. Serwuj z dodatkiem cukru pudru. Smacznego.

Ciasto jogurtowe z rabarbarem

Szparagi z cykorią, szynką parmeńską i sosem holenderskim

 W kulinarnym świecie szparagi to oznaka, że wiosna zawitała na dobre. To idealny czas, aby  stworzyć nowe inspiracje ze świeżych sezonowych składników. 
Moje ulubione to zielone szparagi, ale to kwestia gustu i nie będę Wam narzucał jakie wybierzecie. Mój dzisiejszy przepis to świetna opcja na szybki i smaczny obiad lub kolację. 
 Świeże szparagi nie potrzebują długiego gotowania, a jedynie ich blanszowania i przesmażenia na maśle z ulubionymi dodatkami. 
Zachęcam spróbować połączyć szparagi z pomidorkami koktajlowymi, cykorią i szynką parmeńską. Całość wykańcza kremowy, aksamitny sos holenderski.

Szparagi z cykorią, szynką parmeńską i sosem holenderskim

Czas przygotowania: 30 min.
Porcja dla 2 osób

SKŁADNIKI:
500g świeżych szparagów
4 plastry szynki parmeńskiej
1 gałązka pomidorów koktajlowych
1 średnia cykoria
2 ząbki czosnku
1/2 cytryny
gałązka rozmarynu
masło
cukier, sól, pieprz

SKŁADNIKI na sos holenderski:
1 jajko w temp. pokojowej
200g masła
sok 1/2 cytryny
sól, biały pieprz

Szparagi z cykorią, szynką parmeńską i sosem holenderskim

PRZYGOTOWANIE:
Szparagi umyj i obłam ze zdrewniałych końcówek. W garnku zagotuj wodę. Wrzuć do niej szparagi. Dodaj szczyptę soli, cukru i sok z 1/2 cytryny. Gotuj 2-3 min. Ugotowane szparagi przelej na sitko i przepłucz zimną wodą, aby zatrzymać proces gotowania. Szparagi powinny pozostać chrupiące, aldenete.
Na rozgrzanym maśle przesmaż rozmaryn z rozgniecionymi ząbkami czosnku. Następnie dodaj szparagu, pomidorki koktajlowe i przekrojoną na pół cykorię. Dopraw solą i pieprzem do smaku. Całość smaż ok. 2-3 min.

PRZYGOTOWANIE sosu holenderskiego:
W rondelku rozpuść masło i odstaw. Do blendera wbij jajko i dodaj sok z cytryny. Całość zmiksuj. Następnie powoli dolewaj rozpuszczone masło, cały czas blendując masę. W efekcie powinien powstać gęsty kremowy sos. Na końcu sos holenderski dopraw solą i pieprzem do smaku.

Usmażone szparagi ułóż na talerzu razem z cykorią i pomidorkami koktajlowymi. Na wierzchu ułóż różyczki z szynki parmeńskiej. Całość wykończ sosem holenderskim. Smacznego.

Wiosenna sałatka z groszkiem, rzodkiewką i makaronem bezglutenowym

  Sałatka makaronowa to świetna propozycja na wiosenny lunch do pracy.  Możecie przygotować ją dzień wcześniej, zapakować w lunch box i zabrać ze sobą w podróż. Jest smaczna i szybka w przygotowaniu. 
  Wystarczy ugotować makaron i dodać ulubione dodatki. Ja połączyłem warzywa konserwowe ze świeżymi. Do tego aromatyczny koperek i czosnek niedźwiedzi. 

Wiosenna sałatka z groszkiem, rzodkiewką i makaronem bezglutenowym

Czas przygotowania: 30 min.
Porcja dla 6 osób

SKŁADNIKI:
300g makaronu penne bezglutenowego
1 puszka groszku
1 puszka kukurydzy
1 puszka czerwonej fasoli
1 por
5 średnich ogórków konserwowych
6 rzodkiewek
1 czerwona papryka
1 żółta papryka
2 łyżki jogurtu greckiego
3 łyżki majonezu
1 łyżeczka musztardy
1 garść świeżego koperki
1 łyżeczka czosnku niedźwiedziego
sól, pieprz

Wiosenna sałatka z groszkiem, rzodkiewką i makaronem bezglutenowym

PRZYGOTOWANIE:
Makron ugotuj aldente, przełóż na durszlak, przelej zimną wodą i pozostaw aby woda ociekła.
Groszek, kukurydzę i czerwoną fasolę przesyp na sitko, przepłucz zimną wodą i pozostaw, aby cała woda ociekła.
Ogórki i paprykę pokrój w kostkę, pora w piórka, rzodkiewkę w cienkie półplasterki i przełóż wszystko do dużej miski.
Następnie dodaj wcześniej ugotowany makaron, majonez, jogurt grecki i musztardę. Dopraw świeżo posiekanym koperkiem, czosnkiem niedźwiedzim, solą i pieprze. Całość dokładnie wymieszaj. Smacznego.

Wegańskie brownie bez cukru

 Jestem wielkim fanem ciast czekoladowych. A brownie to jedno z moich ulubionych wypieków zaraz po serniku. W dzisiejszym przepisie chciałbym zaprezentować Ci inną odsłonę tego znanego na całym świecie ciasta. Brownie w wersji wegańskiej jest do zrobienia i dziś możesz się o tym przekonać korzystając z mojego przepisu. Co lepsze, osoby które nie używają białego cukru ucieszą się, bo cała słodycz ciasta pochodzi z daktyli. 
 Wegańskie brownie smakuje jak jego oryginalny odpowiednik. Jest mocno czekoladowe, słodkie i wilgotne w środku. 

Wegańskie brownie bez cukru

Czas przygotowania: 40 min.
Składniki na formę 20x30 cm

SKŁADNIKI:
200g gorzkiej czekolady + 6 dodatkowych kostek
2 dojrzałe banany
20 szt. suszonych daktyli
1 szklanka płatków jaglanych
3 łyżki mąki pszennej
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
4 łyżki oleju rzepakowego
+ dodatkowo, forma pieczenia do ciast, papier do pieczenia, mix orzechów do dekoracji

Wegańskie brownie bez cukru

PRZYGOTOWANIE:
Daktyle zalej wrzątkiem tak, aby w całości były pod wodą i odstaw. Płatki jaglane zmiksuj w malakserze na mączkę i przesyp do miski. Dodaj przesianą mąkę pszenną i sodę. Wymieszaj składniki suche.
W między czasie wstaw garnek z wodą i przygotuj szklaną misę, w której rozpuścisz czekoladę.
Daktyle razem z wodą przelej do malaksera, dodaj pokrojone banany, całość zmiksuj na jednolitą masę i przelej do miski ze składnikami suchymi. Dodaj olej rzepakowy. Całość wymieszaj. 
W kąpieli wodnej rozpuść czekoladę. Płynną czekoladę przelej do misy z ciastem i dokładnie połącz se sobą wszystkie składniki.
Masę przelej do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Na wierzchu ciasta ułóż pozostałe kostki czekolady. Ciasto wstaw do piekarnika rozgrzanego do 175'C i piecz przez 20-23 min.
Ciasto po wystudzeniu udekoruj pokruszonymi orzechami. Smacznego.

Wegańskie brownie bez cukru

Sałatka z kaszą kuskus, awokado i granatem

 Wiosna rozpieszcza ciepłymi promieniami słońca. To idealny czas na zmianę lub wzbogacenie naszej diety. Dziś mam dla Was inspirację na wykorzystanie kaszy kuskus w sałatce z awokado i granatem. 
 Sałatka może zastąpić Wasz pełnowartościowy posiłek. Jest lekka, pełna witamin i co najważniejsze, smaczna. Idealnie nadaję się do lunch box. Możecie przygotować ją dzień wcześniej i zabrać ze sobą do pracy. 

Sałatka z kaszą kuskus, awokado i granatem

Czas przygotowania: 15 mi.
Porcja dla 4 osób
Koszt przygotowania: 16,00 zł

SKŁADNIKI:
300g kaszy kuskus
1 awokado
1/2 granatu
6 rzodkiewek
cebula dymka ze szczypiorkiem
garść natki pietruszki
1 łyżka białego sezamu
1 łyżka pestek słonecznika
3 łyżki oliwy
1 limonka
sól, pieprz

PRZYGOTOWANIE:
Kaszę kuskus zalej wrzątkiem i odstaw na 5 min. Przemieszaj i odstaw do wystygnięcia. 
Awokado obierz ze skórki, pokrój w kostkę, dodaj do kaszy i skrop sokiem z całej limonki. 
Następnie dodaj pokrojoną rzodkiewkę, posiekaną dymkę ze szczypiorkiem oraz natkę pietruszki. 
Na koniec dorzuć pestki słonecznika i ziarna białego sezamu.
Dolej oliwy, dopraw solą i pieprzem do smaku. Całość wymieszaj.
Na końcu sałatkę posyp owocami granatu. Smacznego.

Mini serniczki z serem ricotta i pastą sezamową

 Zainspirowany zakupem nowej foremki do muffinek postanowiłem stworzyć coś nowego. 
Prawie każdy na moim miejscu  przygotowałby jakieś mini babeczki. I taki też miałem pomysł. Jednak wierność do smaku sernika przeważyła i tak powstały mini serniczki z sera ricotta z dodatkiem pasty sezamowej i pomarańczy.
 Serniczki są puszyste i wilgotne w środku. Idealnie sprawdzą się podczas rodzinnych przyjęć.

Mini serniczki z serem ricotta i pastą sezamową

Czas przygotowania: 40 min.
Składniki na 12 szt.
Koszt przygotowania: 14,00 zł

SKŁADNIKI na 12 szt. serniczków:
500g sera ricotta
4 łyżeczki pasty sezamowej
6 ciasteczek owsianych typu sasanki
5 łyżeczek cukru pudru
1 opakowanie budyniu śmietankowego ok. 40g
1 jajko
1 pomarańcza
5 łyżeczek kakao
80 ml śmietanki kremówki 30%
maliny i listki melisy do dekoracji
+dodatkowo: forma na muffinki i papilotki

Mini serniczki z serem ricotta i pastą sezamową

PRZYGOTOWANIE mini serniczków:
W foremce na muffinki umieszczamy papilotki. Ciasteczka owsiane drobno kruszymy i wsypujemy do papilotek na ok. 1/5 wysokości.
Do miski przekładamy ser ricotta oraz pastę sezamową i miksujemy. Dodajemy cukier puder, budyń w proszku, startą i drobno posiekaną skórkę z pomarańczy, sok z 1/2 pomarańczy. Całość ponownie miksujemy. Na końcu dodajemy jajko i znów miksujemy na gładką masę.
Masę serową przelewamy do papilotek. Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180'C przez 25 min.
Serniczki studzimy. W miedzy czasie przygotowujemy polewę.
W rondelku na małym ogniu podgrzewamy śmietankę z kakao. Nie zagotowujemy. Zdejmujemy z ognia i energicznie mieszamy, aż polewa będzie gładka i gęsta. W razie potrzeby dosyp więcej kakao.
Przestudzone serniczki dekorujemy polewą czekoladową, malinami i świeżymi listkami melisy.
Smacznego.

Mini serniczki z serem ricotta i pastą sezamową

Pulpeciki z indyka w gniazdach makaronowych

 Jestem wielkim fanem domowych obiadków i kuchni polskiej. Jedną z moich ulubionych potraw są kotlety mielone i wszelkiego rodzaju pulpeciki. Uwielbiam ich smak od dzieciństwa. Zawsze przywołują miłe wspomnienia domu rodzinnego. I właśnie stąd narodził się pomysł na dzisiejsze danie. Pulpeciki z indyka w gniazdach makaronowych zapieczone z serem mozzarella.
 Przepis jest banalnie prosty, ale potrafi zaskoczyć smakiem i formą podania. Jako dodatek możecie zaserwować pieczone warzywa, lekką sałatkę ze świeżych warzyw lub ulubioną surówkę.

Pulpeciki z indyka w gniazdach makaronowych

Czas przygotowania: 45 min.
Składniki na ok. 12 szt.
Koszt przygotowania: 12,00 zł

SKŁADNIKI:
400g mięsa mielonego z indyka
2 gniazda makaronowe
1 mała marchewka
1 jajko
1/2 czerwonej cebuli
3 łyżki startego sera mozzarella
1 ząbek czosnku
natka pietruszki
majeranek
sól, pieprz
oliwa
+ dodatkowo forma na muffinki

Pulpeciki z indyka w gniazdach makaronowych

PRZYGOTOWANIE:
Makaron gotujemy w osolonej wodzie, przecedzamy i przelewamy zimną wodą.
Do miski przekładamy mielone mięso z indyka. Dodajemy startą na małych oczkach marchewkę oraz posiekaną cebulę i czosnek. Wbijamy jedno jajko. Doprawiamy posiekaną natką pietruszki, majerankiem, solą i pieprzem. Farsz wyrabiamy dłonią na jednolitą masę.
Foremkę smarujemy oliwą i wykładamy na dnie i ściankach wcześniej ugotowanym i wystudzonym makaronem. 

Pulpeciki z indyka w gniazdach makaronowych

Z farszu formujemy kuleczki mięsne, które umieszczamy w gniazdach makaronowych. Każdą porcję posypujemy startym serem mozzarella.
Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180'C. Pieczemy przez ok 25 min. Smacznego.

Pulpeciki z indyka w gniazdach makaronowych

Restauracja afrykańska MEATing Room w Warszawie [RECENZJA]

 Restauracja MEATing Room mieści się przy ulicy Chłodnej 48 w Warszawie. Z tego co mi wiadomo,  jest to jedyna restauracja w Warszawie, która serwuje dania kuchni afrykańskiej.
Zaproszony z wielką ciekawością odwiedziłem to miejsce, by móc poznać nowe i jak dotąd nieznane mi smaki.

Restauracja afrykańska MEATing Room w Warszawie [RECENZJA]

 Na pierwszy rzut oka restauracja swoim wystrojem nie zdradza charakteru kuchni i klimatu afrykańskiego. Wystrój lokalu zachowany jest w dość industrialnym klimacie. Jednak taka aranżacja miejsca bardzo przypadła mi do gustu. Niepretensjonalne, nowoczesne i klimatyczne otoczenie. A ty możesz ponieść się doznaniom smakowym i miło spędzić czas na rozmowach przy stole.

Restauracja afrykańska MEATing Room w Warszawie [RECENZJA]

Restauracja afrykańska MEATing Room w Warszawie [RECENZJA]

Restauracja afrykańska MEATing Room w Warszawie [RECENZJA]

 Mały minus za muzykę w lokalu. W moim odczuciu była za głośna, a rodzaj serwowanych brzmień był za mocny. Ale to kwestia gusty i  nad tym nie będę się rozwodził, gdyż wygrała ciekawość tego, co za chwilę zaserwuje mi szef kuchni.

Restauracja afrykańska MEATing Room w Warszawie [RECENZJA]

 Na początek miałem okazję spróbować tego, co w kuchni afrykańskiej dominuje, czyli plantany. W skrócie mączyste banany warzywne.
W formie przystawki smażony plantan z dodatkiem pikantnej salsy pomidorowej (12 PLN) smakował wybornie. I tu pierwsze zaskoczenie, przystawka obroniła się rewelacyjnie.

Restauracja afrykańska MEATing Room w Warszawie [RECENZJA]

 Drugą przystawką było Moi Moi, pasztet z czerwonej fasoli (14 PLN). Pikantny z dodatkiem ciekawych i aromatycznych ziół. Miłe zaskoczenie starterami pobudziło kubki smakowe i chciałem więcej.

Restauracja afrykańska MEATing Room w Warszawie [RECENZJA]

 Z dań głównych próbowałem marynowanej wołowiny w nigeryjskich przyprawach z duszoną cebulą i papryką habanero (26 PLN). Również pikantne i charakterne danie. Mięso delikatne i kruche. Wręcz rozpływało się w ustach. Jako dodatek do wołowiny podano mi Jollof rice po senegalsku w sosie pomidorowym z dodatkiem aromatycznych ziół.

Restauracja afrykańska MEATing Room w Warszawie [RECENZJA]

 Drugim daniem głównym było Maffe, czyli duszona jagnięcina z sosem na bazie orzeszków ziemnych i pomidorów (34 PLN). Smak tego dania był zaskakujący, mięso idealnie przyrządzone. Dla mnie to był hit spośród próbowanych dań. 

Restauracja afrykańska MEATing Room w Warszawie [RECENZJA]

 Serwowane porcje dań były konkretne i syte, a na mnie czekał jeszcze deser. Zamawiam i kolejne pozytywne zaskoczenie. Próbowałem plantanów na słodko, połączonych z płynną czekoladą i kokosem. Rewelacyjnie zakończyły tę ucztę.

Restauracja afrykańska MEATing Room w Warszawie [RECENZJA]

Podsumowując. Z czystym sumieniem mogę polecić Wam to miejsce jeśli lubicie otwierać się na nowe doznania smakowe. 
MEATing Room, to kuchnia która zachwyca swoją oryginalnością i niepowtarzalnym klimatem. 
Również z tego miejsca chciałbym podziękować Pani Menadżer, która swoją osobą pozytywnie wpływa na charakter lokalu. Rozmowa z nią była pełna pozytywnej energii. A ja dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy odnoście kuchni i tradycji afrykańskich. Bardzo dziękuję i na pewno jeszcze nie raz Was odwiedzę.

Dzisiejszy wpis zawierał lokowanie produktów restauracji MEATing Room

Papryka faszerowana kaszą jaglaną i warzywami


 O tym, że warzywa są zdrowe nie trzeba nikomu powtarzać, bo tę wiedzę wpaja nam się od najmłodszych lat. Dlatego za każdym razem, gdy eksperymentujemy w naszej kuchni powinniśmy starać się, aby warzyw nigdy nie zabrakło w naszej codziennej diecie. 
 Pomysłów na wykorzystanie warzyw są tysiące, dlatego korzystajmy z ich na wiele sposobów. Tak, aby nigdy nam się nie znudziły. A będziemy żyć długo i zdrowo.

 Zachęcam Was do wypróbowania mojego przepisu na faszerowaną paprykę. Danie jest smaczne i lekkie. Dodatkową zaletą jest to, że nie wymaga dużego nakładu pracy. Możecie również przygotować je wcześniej i drugiego dnia zabrać ze sobą w lunch boxie do pracy. 

Papryka faszerowana kaszą jaglaną i warzywami

Czas przygotowania: 50 min.
Składniki na 4 szt.
Koszt przygotowania: 14,00 zł

SKŁADNIKI:
4 papryki czerwone
1 szklanka kaszy jaglanej
1 kulka sera mozzarella
½ cukinii
2 garści liści szpinaku
2 łodygi selera naciowego
1 por
1 ząbek czosnku
natka pietruszki
1 łyżka masła
4 liście laurowe
6 ziarenek ziela angielskiego
½ łyżeczki tymianku
sól, pieprz
oliwa z oliwek

PRZYGOTOWANIE:
Kaszę jaglana płuczemy, przelewamy gorącą wodą i gotujemy w proporcjach 1:2 (1 szklanka kaszy na 2 szklanki wody) przez ok. 15 min. Ugotowaną kaszę odstawiamy.
Paprykę myjemy i odkrawamy górną część. Usuwamy z nich gniazda nasienne.
Na patelni rozgrzewamy masło i przesmażamy posiekanego pora i czosnek. Dodajemy przyprawy: liście laurowe, ziele angielskie i tymianek. Dodajemy pokrojoną w kostkę cukinię i seler naciowy. Całość smażymy, aż się delikatnie zrumieni. Usuwamy liście laurowe i ziele angielskie. Następnie dorzucamy liście szpinaku. Na końcu dodajemy kaszę jaglaną. Wszystkie składniki dokładnie mieszamy, doprawiamy solą i pieprzem. Gotowy farsz ostawiamy, aby przestygł.
Paprykę napełniamy farszem jaglano-warzywnym. Na wierzchu układamy plaster mozzarelli i przykrywamy odkrojoną wcześniej górną częścią papryki.
Nafaszerowaną paprykę smarujemy oliwą i ustawiamy w naczyniu żaroodpornym z odrobiną oliwy. Paprykę pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180’C przez ok. 30 min. Najlepiej ostatnie 10 min. piec  z funkcją termoobiegu. Smacznego.

Zupa krem z białych warzyw

 Zima to idealny czas, aby poeksperymentować w kuchni. To również czas, gdy nasze organizmy domagają się bardziej kalorycznych i rozgrzewających potraw. Świetnym pomysłem na zimowy obiad może być dzisiejszy krem z białych warzyw. Jest lekki i aksamitny, a jednocześnie bardzo sycący i rozgrzewający.
 Jako dodatek do zupy zaproponowałem Wam prażone pestki słonecznika. Ale możecie również przygotować go z pestkami dyni. A dla tych co nie przepadają za ziarnami i pestkami polecam przygotowanie razowych grzanek.

Zupa krem z białych warzyw

Czas przygotowania: 35 min.
Porcja dla 6 osób
Koszt przygotowania: 12,00 zł

SKŁADNIKI:
1 duży seler
2 pietruszki (korzeń)
6 średnich ziemniaków
1 por
2 średnie białe cebule
2 ząbki czosnku
400 ml śmietany 18%
1 łyżka masła
3 łyżki pestek słonecznika
4 liście laurowe
6 ziaren ziela angielskiego
1/2 łyżeczki tymianku
1 kostka bulionu warzywnego
sól, pieprz
oliwa z oliwek (użyłem greckiej oliwy Pamako)

Zupa krem z białych warzyw

PRZYGOTOWANIE:
Seler, pietruszkę i ziemniaki obieramy ze skórki. Kroimy na mniejsze kawałki, przekładamy do garnka, zalewamy wodą. Tak, aby woda przykryła wszystkie warzywa. Dodajemy liście laurowe, ziele angielskie, tymianek i kostkę bulionu warzywnego. Warzywa z ziołami wstawiamy do gotowania.
Na suchej patelni prażymy pestki słonecznika. Uprażone ziarna przesypujemy do miseczki i odstawiamy.
Na patelni rozpuszczamy masło i przesmażymy na nim posiekanego pora, cebulę i czosnek. Gdy całość się zeszkli, dodajemy do gotujących się warzyw.
Gdy warzywa zmiękną zestawimy je z palnika. Wyławiamy liście laurowe i ziele angielskie. Za pomocą blendera miksujemy całość na gładki krem. Dodajemy śmietanę i ponownie blendujemy ze sobą wszystkie składniki.
Krem ponownie wstawiamy na ogień. Doprawiamy solą i pieprzem. Krem zagotowujemy i zestawiamy z ognia.
Serwujemy z prażonymi pestkami słonecznika i odrobiną oliwy. Smacznego.

Zupa krem z białych warzyw

Dzisiejszy wpis zawierał lokowanie produktów sklepu internetowego kreta24.pl


INSTAGRAM